#Plastic Part Design: Design. Polska. Przyszłość

* obrazek tytułowy pochodzi z https://pl.depositphotos.com/vector-images/made-in-poland.html

Położenie, demografia, zasoby, kultura oraz wykształcenie społeczeństwa w Polsce to spory potencjał, który prosi się o przełożenie na regionalny, a może i światowy sukces. Jest komu i za co w kraju i wokół niego sprzedać, a więc potencjalnie jest po co i za co produkować i się bogacić. Skoro tak, to czy tak przedstawiona sytuacja stworzyła, stwarza lub stworzy dogodne środowisko dla rodzimych projektantów, tworzących produkty dla rodzimych odbiorców? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie, biorąc pod analizę czynniki nie mające domyślnie pierwszoplanowego wpływu na poziom wzornictwa w kraju.

Design w Polsce

Na swoim blogu popełniłem już kilka artykułów traktujących o wzornictwie produktu w Polsce. Część z nich dyskutuje wartość merytoryczną tego zjawiska, część odnosi się do źródeł jak i za ile znaleźć projektanta/ów w naszym kraju. Przypomnę tylko, że na potrzeby mojego Bloga, przez produkt rozumiem urządzenie bądź przedmiot składające się miedzy innymi z elementów z tworzyw sztucznych lub metalu. A więc, w ramach poprzednich artykułów oraz bieżącego, nie uwzględniam produktów typu meble, oświetlenie, ubrania, etc. Te rzeczy choć istotne w kontekście polskiego wzornictwa w ogóle, mnie obchodzą średnio.

Podsumowując publikowane wcześniej treści, mogę stwierdzić następujące fakty:

  • Jest spora dostępność edukacji wzorniczej w Polsce. Prawie każde miasto wojewódzkie ma jakieś ośrodki akademickie poruszające tą tematykę
  • Są coroczne targi poświęcone wzornictwu w Polsce odbywające się w Gdyni, Łodzi, Warszawie oraz Katowicach
  • Są organizowane konkursy dla studentów wzornictwa
  • Jest coroczny konkurs na najlepszy Design w kraju organizowany przez Instytut Wzornictwa Przemysłowego dla studentów oraz profesjonalistów
  • Są dostępne krajowe katalogi projektantów i agencji jak np. http://projekt-wbz.com.pl/wizytownik czy też http://www.slownikprojektantow.pl/
  • Nagrody Red Dot Polscy projektanci w ramach kategorii Product Design otrzymali w znikomej liczbie
  • Zleceniodawcami prac wzorniczych są głównie podmioty z Polski, przeważają produkty rodzimych producentów AGD, drobna elektronika(obudowy), transport (kolej, autobusy), oraz artykuły dziecięce. Znikoma wartość zamówień na rpochodzi od zachodnich producentów
  • Jest znikoma liczba rodzimych projektów wzorniczych dostępnych na portalach typu Behance czy Coroflot
  • Koszta wzornictwa w Polsce wahają się od kilkudziesięciu do kilkuset złotych za godzinę netto. Najdroższe są duże agencje mogące pochwalić się nagrodami z konkursów, jak np. Red Dot

Atmosfera dla designu w Polsce

Według raportów IWP, popełnionych wpierw na samych projektantach, następnie na przedsiębiorcach w roku 2015 widzimy wpierw pełną zgodność, i jednych i drugich co do zasadności wzornictwa w wprowadzaniu nowych, konkurencyjnych produktów na rynek (grafiki poniżej pochodzą z wspomnianych opracowań IWP na stronach PARP)

design-polska-2

I jedni i drudzy są również zgodni, że produkty przez nich zaprojektowane i wyprodukowane odniosły sukces na rynku, co potwierdza tylko pierwszą tezę. Co ciekawe, również przedsiębiorcy uważają, ze rola samego projektanta w projektowaniu nowego produktu jest kluczowa. Na tej płaszczyźnie spotykamy godną pochwały zgodność. Jednak im dalej w las tym, ta piękna układanka zaczyna się coraz bardziej rozpadać.

design-polska-1

design-polska-3

Pierwsza grafika przedstawia rozczarowanie rynkiem usług przez projektantów, druga zaś rozczarowanie przedsiębiorców poziomem wzornictwa w Polsce. Czytając raport PARP wyobrażam sobie przekrzykujące się strony: „Wy nie rozumiecie że Design to sztuka!” krzyczą projektanci, na co przedsiębiorcy: „Sztuka to wyprodukować te Wasze Designy!”. Jest to sytuacja wymagająca dodatkowego wysiłku ze strony ośrodków akademickich poruszających tematykę wzornictwa w Polsce.

Wnioski: polscy przedsiębiorcy nie cenią sobie nazwiska, popularności, czy nagród projektanta, lecz doświadczenie projektowe z branży, w której produkt jest sprzedawany. Niestety z tym ostatnim u rodzimych projektantów jest krucho, co może przekładać się na zniechęcenie przedsiębiorców.

Wstępne założenia

Wzornictwo w ujęciu krajowym, manifestujące się zwykłemu śmiertelnikowi jako forma idei oraz następnie „opakowania” funkcji produktu, będzie w istocie pochodną kilku podstawowych czynników nie związanych z samym kształtem, tudzież wyglądem. Intuicyjnie czuje się związek designu z przemysłem, wiedzą, doświadczeniem oraz z kapitałem.

Stąd niedaleko do podstawowych wniosków:

  • Wzornictwu sprzyjają obszary agregujące przemysł
  • Wzornictwu sprzyjają rozwinięte struktury akademickie
  • Wzornictwu sprzyja dobre połączenie drogowe, kolejowe, lotnicze
  • Wzornictwu sprzyjają duże miasta

Wzornictwo a geografia

Geograficznie, obszarami najbardziej nasyconymi projektantami, a przez to nie jako wzornictwem są Śląsk (Katowice), Małopolska(Kraków), Mazowsze (Warszawa), Wielkopolska (Poznań), Pomorskie (Gdynia), Dolny Śląsk (Wrocław) oraz Łódzkie (Łódź). Kolejność nie jest przypadkowa i ma tu olbrzymie znaczenie. Wprost przekłada się  na ceny za usługi wzornicze, następnie na doświadczenie. W dalszej kolejności na dostępność projektantów. Biorąc pod uwagę „wagę” ośrodków akademickich i przemysłowych kolejność powinna być inna: Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań, Katowice, Gdynia, Łódź. Jest to subiektywny ranking, niemniej nie oderwany od rzeczywistości. Skąd więc ta rozbieżność?

Najwięcej Designu jest w danej Polsce centralnej oraz Wielkopolsce, niejako najmniej na zachodzie naszego kraju, we Wrocławiu. O ile, wszystkie wymienione argumenty mają co do tego obszaru umocowanie, kondycja agencji wzorniczych w stolicy Dolnego Śląska jest zaskakująco słaba, na tle pozostałych (proszę wpisać w google: wzornictwo przemysłowe dla Wrocławia i Poznania, i porównać wyniki). Rodzi się pytanie: dlaczego tak jest? Identyfikacja przyczyn słabej kondycji „wzornictwa” we Wrocławiu może dać nam lepszy wgląd w mechanizmy kierujące rozwojem wzornictwa w Polsce w ogóle. Przyjrzyjmy się grafikom poniżej.

potoki-2004potoki_2010potoki_2015

Wrocław do 2010 roku nie odgrywał znaczącej roli w wymianie handlowej w Polsce. Złe skomunikowanie z resztą kraju uniemożliwiło mu, jak i całemu województwu, skuteczne konkurowanie choćby z Poznaniem czy z Krakowem, nie wspominając o Katowicach lub Warszawie. Po 2010 roku sytuacja zaczyna się zmieniać, ale korzystają na tym również inne obszary, zaniedbane nie jako, jak Łódź, Bydgoszcz, Radom, Lublin.

Wniosek: obszary dominujące wzorniczo w kraju pokrywają się z kierunkiem największej wymiany handlowej w Polsce, która odbywa się na osi Północ – Południe. Forma/poziom ośrodków akademickich ma drugorzędne znaczenie!

Nie oczywista oczywistość

Przeglądając portfolia rodzimych agencji widać gołym okiem skąd płyną zamówienia. Głównie z rodzimych producentów. Zamówienia zagraniczne są rzadkością. Ten fakt zaskakuje w kontekście przewagi kosztów jakie po swojej stronie mają krajowi projektanci (pisałem o tym w poprzednim artykule). Równocześnie nie zachodzi zjawisko outsourcingu wzornictwa przez zachodnie podmioty do Polski. Jest to wciąż dla mnie nie jasne, w kontekście wysoko rozwiniętej edukacji akademickiej, dostępności projektantów i ich olbrzymiej (mam takie przeczucie), otwartości i entuzjazmu do współpracy międzynarodowej. Język również nie stanowi problemu, ponieważ na tym obszarze działalności większość zainteresowanych zna przynajmniej język angielski. Trudno również wskazać jako przyczynę nie do przeskoczenia, utrudnienia logistyczne. Zachodnia(Poznań, Wrocław, Szczecin, et) część Polski oraz Śląsk są dobrze skomunikowane oraz nasycone biznesem zachodnim, głównie automotive, realizujących zarówno produkcję jak i konstruowanie. To powinno nie tylko ułatwiać życie rodzimym agencjom, ale czynić je jeszcze większym potencjałem do wykorzystania przez kapitał zachodni. Tak się nie dzieje i to na dwóch płaszczyznach równocześnie: bezpośrednio przez firmy z poza kraju, jak i ich reprezentacje tu na miejscu. Dość że nasze agencje wzornicze nie realizują na większą skalę projektów na rynki zachodnie, próbując konkurować na nich swą młodością, ceną, wiedzą, innowacyjnością, etc. To jednocześnie nie biorą kluczowego udziału w projektowaniu produktów sprzedawanych bądź produkowanych (Whirpool, Electroulux, Indesit, Bosch, Siemens, i wiele wiele innych) przez zagraniczne przedsiębiorstwa Polsce. To już jest alarmujące. W zasadzie narzuca się spostrzeżenie, że im więcej zachodniego przemysłu, tym mniej miejscowych projektantów produktu, biur konstrukcyjnych, a przez to realizowanych w danym obszarze krajowych innowacji, czego przykładem jest Wrocław albo Szczecin.

Wniosek: niska cena za usługi wzornicze rodzimych agencji wzorniczych nie przekłada się na konkurencyjność na rynkach zachodnich, jednocześnie agregacja biznesu oraz przemysłu w danym obszarze Polski, nie gwarantuje budowania środowiska wzorniczego, jeżeli w przeważającej części są to podmioty zagraniczne.

Mentalność plus regulacje prawne

Wobec niechęci zachodniego biznesu, tym bardziej zaangażowanie wzornictwa powinno podążać od rodzimych inicjatyw. Te zaś powinni wykrzesać z siebie rodzimi specjaliści z dziedzin inżynierii lub produkcji. Jako przykład nasuwa mi się casus Chin. Od produkcji dla zachodu, po bezpośrednio kopie, aż do własnych unikatowych marek.

Uprzemysłowienie danego obszaru sprawia  nasycenie go po pewnym czasie wykwalifikowaną kadrą, co powinno zwiększać szanse na lokalne przedsięwzięcia oraz innowacje. Wydawałoby się naturalne, aby ludzie z kilku albo kilkonastoletnim stażem w przemyśle, zwłaszcza zachodnim, który przyniósł do Polski wiedzę z zakresu współczesnego prowadzenia projektów oraz zaawansowanych technologii, zakładali własne firmy tworzące usługi oraz produkty konkurujące z zagranicznymi. Tak się jednak nie dzieje. W przemożnej większości, wykwalifikowana kadra przekłada kolejne awanse w ramach bieżącej firmy bądź w środowisku podobnych, nad indywidualne, innowacyjne przedsięwzięcia. Czyni to rodzimy dobytek know-how ubogi co pokrywa się w statystykach europejskich albo światowych. Nawet jeżeli wspomniani specjaliści z obszaru inżynierii, uczestniczą w powstawaniu innowacji, to sukces ten zapisywany jest na konto zagranicznych pracodawców.

Osobiście obserwuję tutaj nałożenie się trzech czynników. Pierwszy to wygoda. Etat w zagranicznej firmie to miejsca pracy o wysokiej kulturze relacji między ludzkich oraz dość komfortowe (bonusy socjalne, ruchome godziny, nowoczesne biura, etc). Tymczasem na „prowincji”, w mniejszych firmach, podobne  zasady współżycia, respektu  i przywileje wciąż są rzadkością. To może zniechęcać do migracji z „corpo” do localsów”. Drugi aspekt to bezpieczeństwo. Trzeba naprawdę sporo się natrudzić, aby z firmy zagranicznej wylecieć(piszę o przemyśle). Tymczasem praca w firmie gdzie właściciel siedzi tuż obok i wiele zależy od chemii między nami a nim, może być nowym, nie koniecznie pożądanym doznaniem. Ergo, stawiam tezę, że wcześniejsze jak i obecne pokolenie specjalistów( roczniki 1980 – 1990), zwyczajnie nie czuje potrzeby podejmowania ryzyka, aby stworzyć coś swojego, innowacyjnego. Kredyt(mieszkanie, auto, rodzina) oraz wolna sobota i niedziela to cele ambicji tego pokolenia. Trzecia sprawa to regulacje prawne. Jakby nie kombinować, wdrożenie ciekawego produktu to kluczenie pomiędzy istniejącymi patentami oraz wykrwawianie się finansowo na certyfikacjach, a może być ich całkiem sporo. To wszystko, już nie tak dziwnym zbiegiem okoliczności, czyni wielu polskich specjalistów idealnym pracownikiem dla zagranicznego potencjału.

Wniosek: bieżące pokolenie specjalistów inżynierów(1980 – 1990), doskonale realizuje się będąc u kogoś na etacie, skupiając swoją energię życiową na zapewnieniu podstawowych potrzeb życiowych, brak im motywacji do podejmowania ryzyka w indywidualnych innowacyjnych przedsięwzięciach. Nie stymulują rodzimego wzornictwa.

Wiara w konwergencje

Przyłączenie Polski do struktur europejskich nie przełożyło się nad wymierny wzrost udziału Polskiego wzornictwa na zachodzie Europy. Jest nawet przeciwnie. Duch dogonienia zachodnich krajów uni europejskiej, był i jest wszechobecny w świadomości Polaków. Takowej gonitwy zachodu w rodzimym wzornictwie na razie trudno zaobserwować(innowacje, patenty, nagrody). Jak już wspominałem krajowe agencje żyją przeważnie dzięki lokalnym zleceniom, zagraniczne zaś żyją dzięki swoim klientom i polskim obywatelom. Zamiast wystrzelić do przodu, co najwyżej utrzymujemy właściwy dystans i wcale się on nie zmniejsza. Świetnie uwypukla to zjawisko dualizmu na Łabie zapoczątkowane wraz z odkryciami geograficznymi i orientacji handlu z lewantu na Atlantyk (polecam wykłady dr. Jacka Bartosiaka). Przystąpienie do unii i realizowane w ramach jej programy wyrównujące nie dały jak dotąd większych efektów. Obiekty, ośrodki powstały, ale za bardzo nie mają jak się rozwinąć. Odnoszę inne wrażenie. W ramach konwergencji uruchomiono dystrybucję pieniędzy z Unii pod postacią programów rozwojowych. W kontekście wzornictwa kierowano się najwidoczniej spostrzeżeniem przytoczonym w raporcie PARP o
znikomej wiedzy rodzimych przedsiębiorców co do znaczenia Designu. Myślano w następujący sposób: przybliżmy Design przedsiębiorcom, bo oni Designu nie rozumieją. Więcej projektantów(bo brakuje), więcej Designu w społeczeństwie (bo nieświadome), więcej edukacji (bo do tej pory nie było gdzie). Moim zdaniem, to się nie przełożyło. Albo źle zidentyfikowano problemy z brakiem zaangażowania projektantów przez rodzimy biznes, albo wciąż jest za wcześnie, aby oczekiwać wymiernych rezultatów. Ja skłaniam się ku pierwszemu spostrzeżeniu. To jest jak z drogami w Polsce i z tezą że ludzie nie podróżują po kraju bo nie ma dobrych dróg. Jak pokazał program 500+, spora część ludzi nie jeździła nad morze lub w góry, bo nie miała za co, a nie po czym. Jak dostali kasę, od razu wystąpiła nieznana wcześniej niedostępność „lokalowa”. Mniemam, że przyczyni się do do rozwoju turystycznych regionów. To samo tutaj. Problem najwidoczniej nie leży po stornie wciąż za małej liczby projektantów, tylko gdzie indziej.

Ostatnio odczuwany jest wielki optymizm w kraju, związany z ideą nowego jedwabnego szlaku oraz ogromnego chińskiego rynku. Tylko warto się zastanowić czy po prawie 30 latach człapania za Europą, nagle damy radę ścigać się z potencjałem z państwa środka? Wątpię.

Wniosek: jak na razie europejski, ale przede wszystkim polski rynek produktów, bardziej służy kapitałowi i wzornictwu z zachodu, niż rodzimym podmiotom. W kontekście liczby wdrożeń innowacyjnych produktów nie doganiamy Europy.

Wróżenie z fusów

W takim razie co robić Panie Jacku, jak Pan taki mądry? Wydaje się że najłatwiej i najszybciej można zaadresować kwestie braku doświadczenia młodych projektantów w kontekście technologii wytwarzania. W pierwszej kolejności należy postawić na praktyki studentów u rodzimych producentów, zwracając również koszta opracowania projektów(prototypy, testy, wyjazdy, etc), na rzecz tych praktyk. W ten sposób odpowiedział bym na zarzut że przedsiębiorcy nie rozumieją designu. Możemy inwestować mnóstwo pieniędzy w szkolenie coraz większej liczby projektantów, ale to nie za wiele da, jeżeli w trakcie swoich studiów nie zrealizują oni praktycznego i wykonalnego projektu. Lepiej mniej studentów, ale lepszych. Przedsiębiorcy to docenią.

W ujęciu globalnym powinno się za wszelką cenę rozruszać rodzimy przemysł, a następnie on podźwignie wzornictwo. Te ostatnie jest pochodną tego pierwszego, nie na odwrót! Wzornictwo nie rozrusza przemysłu. Intuicyjnie naciskał bym na inwestycje rządowe w wydzielone gałęzie gospodarki, najlepiej medycynę, transport, komunikacje, obejmujące w pierwszej kolejności zapotrzebowania budżetowe, dające rodzimym producentom możliwość produkowania i w dalszej kolejności inwestowania w rozwój. Po części potwierdza to historia Newagu, Pesy, Autosana, które z warsztatów naprawczych prędko przeobraziły się w czempionów polskiego know-how w dziedzinach transportu. Tacy czempioni prędzej niż później spróbują konkurować poza krajem, równocześnie rozbudowując wokół siebie lokalne łańcuchy dostaw. Jeżeli ten sukces zaistniał w transporcie kolejowym i autobusowym, to dlaczego miałby nie zaistnieć w obszarze produktu? Niestety niesie to ze sobą niebezpieczeństwa uwypuklone podczas rządów sanacji w latach 30-tych: synekury, nepotyzm, rozrost aparatu urzędniczego.

Następna sprawa to sieć drogowa wewnątrz kraju, która na razie nie służy lepszej komunikacji i wymianie regionalnej. I nie chodzi wcale o jakość dróg, ale o ich kierunki, które w przeważanej części(wraz z koleją), orientują kraj na linii wschód-zachód, a nie do środka.

Osobiście największe nadzieje wiąże z młodym pokoleniem specjalistów, zwłaszcza z dziedzin związanych z software`m (1990 – 2000). Wydaje się, że im mniej zależy na dobrach doczesnych(dom ,auto, kredyt), a więcej przykładają serca do samorealizacji. To w połączeniu z dobrą edukacją w kraju, powinno w ciągu kilku lat przekuć się na znaczące innowacje w obszarze oprogramowania. Stąd zaś niedaleka droga do ubrania rodzimego software w hardware (przykład Spotify, które ponoć przedstawi „fizycznego” player`a), i wciągnięcia w te projekty rodzimych firm wzorniczych oraz produkcyjnych. Nie ukrywam równocześnie pewnych nadziei pokładanych w finansowanie projektów przez tych samych ludzi. Wszelkie statystki poświadczają o dobrych zarobkach młodych specjalistów z dziedzin IT. Jest to coś o czym pokolenie piszącego mogło na stracie swojego zawodowego życia pomarzyć, ba! wciąż większość specjalistów inżynierów może o takich stawkach pomarzyć (nie ukrywajmy branże inżynierskie, jak konstrukcja elementów z tworzyw obecnie mogą tylko pozazdrościć stawek programistów). Niesie to pewną okazję do gromadzenia kapitału przez młodych specjalistów na własne projekty i  samodzielnie finansowanie np. wsparcia ze strony projektantów produktu. To spora niezależność i możliwości, nieobecne pokoleniom wcześniej. To również szansa, która warto wykorzystać.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s